Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W poszukiwaniu smaków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W poszukiwaniu smaków. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2022

Sałatka "na winie"

 


Co się nawinie to do sałatki! Ot i cała tajemnica nazwy. Rozpieszczeni świątecznymi smakołykami szukaliśmy czegoś co nadawałoby się na kolację. Szybki przegląd domowych zasobów i...tadam! Sałatka gotowa:

  • Paczkę kolorowego makaronu kokardki, ugotowałam w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oleju
  • Czerwoną paprykę pokroiłam w drobną kostkę
  • Polędwiczki panierowane z kurczaka pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na chrupiąco na patelni. Użyłam polędwiczek panierowanych bo takie miałam w lodówce ale równie dobrze można podsmażyć pierś z kurczaka w ulubionych przyprawach
  • Mały kawałek sera żółtego starłam na tarce jarzynowej
  • Kilka suszonych pomidorów pokroiłam na drobno
  •  Pół puszki kukurydzy odsączyłam z zalewy
  • Ziarna słonecznika podprażyłam na suchej patelni
  • Pieprz do smaku

Wszystkie składniki, oprócz słonecznika, wymieszałam w salaterce. Słonecznik podałam w oddzielnej miseczce. Nie każdy lubi ziarna w sałatce. Danie wyglądało smakowicie i kolorowo. 

Ps. I tutaj nastąpiła chwila wahania. Dodać trochę majonezu? A może trochę oliwy spod pomidorów czy może sosu greckiego? Ostatecznie rodzinna komisja, po kilku próbach smaku, uznała, że każda wersja jest bardzo dobra ale najlepsza taka bez dodatków majonezu czy sosu, posypana tylko ziarnami słonecznika. 

Zdjęcia niestety nie zrobiłam dlatego wstawiam poglądowe z internetu.

wtorek, 25 sierpnia 2020

Sałatka Eli

Po przetańczonej do rana  nocy, z kolacją i degustacją najróżniejszych napojów w najlepszym towarzystwie, poszukiwanie tego jednego, konkretnego smaku wydawało się być zadaniem niewykonalnym. A jednak! Sałatka Eli - to było to! Ela, bizneswoman i jednocześnie doskonała pani domu (jak ona to robi? jak, prowadzenie własnej firmy godzi z etatem żony, matki, przyjaciółki, ostatnio także babci? - nie mam pojęcia!) Dość, że o kaszy Ela wie chyba wszystko. Kasze często pojawiają się pod najróżniejszymi postaciami na stole w jej domu.  Sałatka z kaszą pęczak z przepisu Eli stała się moją ulubioną. Mogę ją jeść na śniadanie, obiad i kolację. Jest pyszna! Polecam

Składniki podstawowe
  • kasza pęczak ugotowana na sypko (1 szklanka kaszy na 2,5 szklanki wody)
  • pomidory suszone, 1/2 słoika
  • pierś kurczaka, pokrojona w kosteczkę i usmażona w przyprawie kebab-gyros lub w innych ulubionych przyprawach
  • szczypiorek
wersja na bogato, składniki podstawowe plus:
  • pomidorki koktajlowe
  • ogórek zielony, pokrojony w drobną kosteczkę
  • papryka kolorowa, pokrojona w kostkę
  • roszponka lub rukola 
Można też dodać:
  • ser feta
  • seler naciowy (jeżeli ktoś lubi) 

Sos miodowo-musztardowy: miód, musztarda, sok z cytryny, oliwa spod pomidorów, sok z cytryny

Wszystko razem wymieszać i gotowe!

Ps. Zdjęcia sałatki nie ma. Jak myślicie, dlaczego?

niedziela, 31 maja 2020

Młoda kapustka. Mniam!

Młoda kapusta ze śmietaną...pewnie jest to danie stare jak świat. Nie dla mnie. Koleżanka w pracy ostatnio napomknęła, że będzie gotowała bo to takie pyszne jest. Na pytanie jak to się robi? - Odpowiedziała zdawkowo: kapusta, trochę kiełbasy, śmietana i już. Kapusta ze śmietaną? - Nie przekonuje mnie takie połączenie. Ale następnego dnia, gdy na straganie zobaczyłam młodą kapustę, nie mogłam się oprzeć. Kupiłam. Przekopałam internet w poszukiwaniu receptury. I się zniechęciłam. Co robić? Króliki pewnie nie pogardziłyby liśćmi kapusty na obiad. Ostatecznie jednak szkoda mi się zrobiło świeżutkiej kapuścianej głowy. Skorzystałam z doświadczenia Mamy, która co prawda zarzekała się, że nigdy kapusty ze śmietaną nie gotowała więc nie umie mi pomóc, ale udzieliła cennej wskazówki, młodą kapustę wystarczy sparzyć wrzątkiem. Zaopatrzona w podstawową wiedzę postanowiłam przyrządzić kapuściane danie "na oko" i "na wyczucie".

środa, 16 stycznia 2019

Chleb i biała kartka

Fot. B.C.
Na białej kartce, a właściwie na dwóch białych kartkach linijka pod linijką wije się rząd liter, złożonych w słowa i zdania...Na jednej kartce, pismem odręcznym, na drugiej zaś czcionką komputerową, zapisana została elementarna prawda, symbol, budzący szacunek, nieodzowny element życia ludzkości od wieków... Spracowane dłonie babci Marianny sprawnie wyrabiają chlebowe ciasto w drewnianej dzieży .. Gołym okiem widać ogrom miłości i energii, jaką, te dłonie, poznaczone niebieskimi żyłkami, wkładają w te niby proste czynności, najpierw wyrabiania potem formowania bochnów chleba, poprzez  rozpalanie w piecu i pieczenie, aż do obdarowywania członków rodziny i sąsiadów chlebem, uczyniwszy wpierw na nim znak krzyża...

poniedziałek, 12 marca 2018

Parzybroda czyli powrót do smaków dzieciństwa

Fot. B.C.
Jadzia zaskakuje mnie przy każdym spotkaniu. Raz jest to spotkanie z książką w tle, innym razem warsztaty z tworzenia lapbooków, wspominki przy ognisku albo...smaki właśnie. Życzliwością, uśmiechem i otwartością na innych ludzi ona i jej mąż budują wokół siebie przyjazną przestrzeń, w której chce się przebywać. Dlatego zajechaliśmy jednego razu z wizytą. Nie sposób było przejeżdżać tuż obok i nie odwiedzić dawno niewidzianych przyjaciół.  Doświadczamy staropolskiej gościnności. Na stole pojawiają się różne smaki, m.in. już dawno przeze mnie zapomniana parzybroda. Czasem gotowała ją babcia. Ale to było tak dawno... To jest pyszne! Wymiatamy całą michę błyskawicznie.
Do domu wracamy zaopatrzeni w przepis, taki na oko. Oto on: 
  • 5-6 ziemniaków ugotować w lekko osolonej wodzie
  • 1/2 główki kapusty, poszatkować i ugotować. Jadwiga przyrządza parzybrodę zazwyczaj przy okazji przygotowywania gołąbków bo wtedy zostaje jej trochę liści kapusty
  • cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle, doprawić mieloną papryką i majerankiem
  • boczek pokroić i wysmażyć chrupiące skwareczki
  • przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie, vegeta, ewentualnie inne według własnych upodobań
Ziemniaki odcedzić, kapustę odsączyć z wody, dodać  przyprawy i wszystko razem utłuc tłuczkiem do ziemniaków. Dodać skwareczki, wymieszać. I danie gotowe. Jeszcze lepiej smakuje następnego dnia. Parzybroda odsmażona na patelni.... Mmmmniam!

piątek, 29 grudnia 2017

Śledzie "mniam" na dwa sposoby

Śledzie lubię. Gdy przychodzi jesień, robi się coraz chłodniej to niemal automatycznie nachodzi mnie  ochota na nie. Minionej jesieni odwiedzałyśmy z dziewczynami przyjaciół w Bogucinie. Jadzia poczęstowała nas własnoręcznie przyrządzonymi śledziami. Zachwyciła mnie w nich wyraźnie wyczuwalna i zarazem łagodna nuta słodyczy...Z dodatkiem chleba upieczonego  przez Agnieszkę stanowiły przekąskę idealną. Śledzie z suszonymi pomidorami z kolei to efekt kulinarnych fantazji i szukania smaków kilku osób...
Śledzie na dwa sposoby
Marynata:
0,5 l. wody
200 ml. octu
1 łyżeczka cukru
liść laurowy, ziele angielskie
2 cebule
1 - 1,5 kg płatów śledziowych
Składniki zalewy zagotować. Dodać pokrojoną cebulę. Odstawić do wystygnięcia.
Zimną zalewą zalać śledzie pokrojone w kawałki i ułożone w słoju. Odstawić na 2-3 dni.
Po tym czasie wyjąć śledzie z octowej zalewy i...dokonać wyboru i postępować według wskazówek.
Wersja 1. przepisana z zeszytu Jadzi
Cebulę, najlepiej tę cukrową, pokroić w drobną kostkę. W szklanym słoju układać na przemian: śledzie, cebulka, śledzie, cebulka itd. Można dodać trochę majeranku i świeżo zmielonego pieprzu. Nie zaszkodzi też dodać listek laurowy i ziele angielskie. Całość zalać oliwą.
Wersja 2. z suszonymi pomidorami
Postępować  jak wyżej. Dodatkowo jeszcze przekładać śledzie pokrojonymi w paseczki "suszonymi pomidorami z żurawiną w oleju z ziołami" (Ole!). Można je kupić praktycznie w każdym lepiej zaopatrzonym sklepie. Całość zalać oliwą z ziołami, pozostałą po wyjęciu pomidorów. Uzupełnić zwykłą oliwą. Ja dodałam olej kujawski bo taki akurat miałam pod ręką.
I znowu, tak przygotowane śledzie odstawić w bezpieczne miejsce do "przegryzienia" się. Dotyczy to zarówno wersji pierwszej jak i drugiej.

Przyrządzone w ten sposób śledzie są pyszne. Cebulka cukrowa dodaje im delikatności i słodyczy. Żurawina i pomidory zapewniają wyjątkowość smaku. olej z dodatkiem ziół dodaje aromatu. Przygotowywałam je na Wigilię. Zostały spałaszowane ze smakiem.
Jadwigo, dziękuję Ci za przepis.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Mniam! Szybkie racuchy na przekąskę

Fot. B.C.
Czyżby naleśniki?...myślałam przekraczając próg domu...Kuszący aromat prowadził prosto do kuchni...Jestem głodna jak wilk! Oznajmiłam bez wstępów. Mama testowała właśnie racuchy według przepisu swojej siostry Mieczysławy. Mmmm...smakowały doskonale, zarówno te z jabłkiem jak i bez dodatków. Posypane cukrem pudrem z wanilią pachniały cudnie..Pałaszując kolejnego racucha dopytywałam o recepturę. Rzeczywiście dziecinnie proste w wykonaniu. Oto przepis:
Składniki
2 jaja
2 łyżeczki cukru
1 szklanka kefiru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
mąka
2 jabłka
olej do smażenia
Sposób wykonania:
Jaja zmiksować z cukrem, wlać kefir, dodać mąkę i proszek do pieczenia, tak aby powstało ciasto trochę gęściejsze niż na naleśniki. Ciasto nakładać łyżką na patelnię. Smażyć na oleju na złoty kolor. Ciekawy smak uzyskuje się poprzez dodanie do ciasta plastrów jabłka.

środa, 8 listopada 2017

Tarta " w międzyczasie"!

Fot. B.C.
Tego to ja się po sobie nie spodziewałam. Nie dalej jak wczoraj musiałam ugotować obiad. Rzadko mi się to zdarza w środku tygodnia. Tym razem jednak nie miałam wyjścia. Mięsko piekło się w piekarniku, kasza gryczana wygrzewała pod ciepłym kocykiem, kompot z derenia nabierał mocy w dzbanku a ja przez chwilę nie bardzo miałam co robić. Zajrzałam do spiżarni. W koszyku leżało kilka jabłek "szara reneta". Zrobię tartę z jabłkami - pomyślałam i zabrałam się do pracy.
Przepis na ciasto od dawna mam w głowie:
  • ciut mniej niż pół kostki prawdziwego, schłodzonego masła, 1 szklanka mąki, 1 jajo, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, trochę cukru waniliowego, 5 łyżeczek cukru pudru, 3-4 łyżki wody. Wszystko razem zagnieść. Ciasto podzielić na dwie nierówne części. Większą rozwałkować i wyłożyć nim wysmarowaną masłem formę do tarty, drugą część włożyć do zamrażarki;
  • jabłka obrałam ze skórki, pokroiłam na ćwiartki, usunęłam gniazda nasienne i pokroiłam w średniej grubości  plastry. Posypałam cukrem pudrem i cynamonem. Dodałam 2 łyżki kaszy manny. Wymieszałam i wyłożyłam na ciasto. Ciasto zmrożone w zamrażarce starłam  na tarce o dużych oczkach, przykrywając warstwę jabłkową. Wstawiłam tartę do piekarnika. Piekłam w temperaturze 150 *C do uzyskania jasnozłotego koloru. Tartę posypałam cukrem pudrem.                      
Idealnie kruche ciasto w połączeniu z upieczonymi jabłkami, rozpływało się w ustach... Najważniejsze jednak przy okazji przygotowywania tej konkretnej tarty było bardzo przyjemne uczucie podekscytowania, radości z tworzenia czegoś ot tak, mimochodem, przy okazji...i jeszcze  bezcenny obraz  błogości na twarzach, tych którzy mieli okazję posmakować mojej tarty...

sobota, 7 października 2017

Dyniowa zupa krem

Zupa w talerzu. Fot. B.C.
Z dynią nigdy dotąd nie eksperymentowałam. Pewnie dlatego, że nie bardzo wiedziałam jak się do niej dobrać. Przekonała mnie koleżanka. Dziękuję Ci, Doroteo. Dzięki Tobie, do mojej domowej książki kucharskiej została dopisana jeszcze jedna, sezonowa zupa. A to oznacza, że w ogrodzie warzywnym w przyszłym roku zagości również i dynia. Do tej pory była obecna tylko w wersji ozdobnej. Intryguje mnie jeszcze pieczona dynia ale do tego wyzwania chyba jeszcze nie dojrzałam, jeszcze za mało wiem o ziołach, ich zastosowaniu i łączeniu z innymi składnikami tak aby nie zepsuć smaku potraw.
Składniki:
Dynia ok. 2 kg
2 l.bulionu drobiowego lub warzywnego. Dorota preferuje warzywny a mnie bardziej odpowiada drobiowy ale to indywidualna kwestia
2 cebule
3-4 marchewki
2 ziemniaki
listek i ziele angielskie
kilka ząbków czosnku
świeży lub mrożony koperek
pomidory krojone bez skórki (mogą być z puszki)
Przyprawy: imbir, gałka muszkatołowa, papryka, kurkuma, pieprz, sól
Sposób przyrządzania:
Dynię umyłam, pokroiłam na ćwiartki, wydrążyłam gniazda nasienne,  obrałam ze skórki, opłukałam pod bieżącą wodą, pokroiłam w kostkę
Cebulę również obrałam i pokroiłam  w kostkę, marchewkę w półtalarki a czosnek w paski
Na patelnię wlałam trochę oleju, zeszkliłam na nim cebulę, dodałam listek laurowy. ziele angielskie i czosnek a także  marchew i dynię. Dusiłam przez kilka minut.
Zagotowałam bulion. Dodałam warzywa z patelni, ziemniaki starte na tarce o grubych oczkach, pomidory z puszki i przyprawy. Gotowałam do miękkości warzyw. Na koniec wszystko zmiksowałam blenderem. Podawałam z uprażonymi płatkami migdałów. Ot, zupa dla smakoszy, lekka, aksamitna w kontakcie z językiem i podniebieniem. W kwestii podania są różne szkoły, jedni podają tę zupę z grzankami, inni z pestkami dyni czy  kleksem gęstej śmietany. Ponieważ wyszedł mi cały gar zupy. Jutro przygotuję grzanki czosnkowe. Będą, myślę, ciekawym uzupełnieniem delikatności smaku mojej zupy.

czwartek, 24 sierpnia 2017

Zupa z cukinii

Fot. B.C.
Wakacje się kończą. Jesień przyczaiła się za drzwiami lata jakby czekała na chwilę nieuwagi by na dobre się rozgościć wśród nas. Chciałoby się żeby lato nie pozwoliło się tak łatwo zdominować. Żeby jeszcze otulało ciepłem. W ogrodzie warzywnym, ubrana w ciemnozielony kubraczek przycupnęła cukinia. Patrzę na nią i postanawiam przyrządzić zupę. W internecie znalazłam mnóstwo przepisów najróżniejszych. Zainspirowana zabrałam się do pracy. Przygotowałam dwie wersje tej samej zupy: krem i normalną z widocznymi kawałkami cukinii. Niby są to dwie identyczne zupy ale osobiście wybieram krem. Doprawiony  gałką muszkatołową, podany z uprażonymi pestkami dyni i koperkiem smakuje obłędnie. Żeby zupa była bardziej treściwa można do niej podać pieczywo czosnkowe.
Potrzebne produkty:
1 l bulionu warzywnego
1 duża cebula
2-3 średniej wielkości cukinie
1 łyżka oleju, 1 łyżka masła
3-4 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa - najlepsza świeżo zmielona, sól, pieprz, bazylia, koperek
pestki dyni
Sposób wykonania:
1. Cebulę pokroiłam w kostkę, czosnek w cienkie paseczki  i zeszkliłam  w 1 łyżce oleju i 1 łyżce masła.
2. Cukinię umyłam i ze skórką pokroiłam  w kostkę. Dzięki temu zupa miała piękny zielony kolor.
3. Dodałam do cebuli i razem dusiłam kilka minut
4. Przygotowałam 1 litr bulionu warzywnego, dodałam cukinię i jeszcze chwilę gotowałam.
5. Doprawiłam do smaku gałką muszkatołową, pieprzem, solą
Podałam posypaną  uprażonymi pestkami dyni i koperkiem.

środa, 16 sierpnia 2017

Sałatka z fasolki szparagowej. Przepis Moniki

Fot. B.C.
Sezon na fasolkę szparagową  w pełni. Najbardziej znanym daniem jest ugotowana fasolka z masełkiem i tartą bułką. Czasem jednak potrzebujemy odmiany. Mój osobisty doradca smaków czyli Monika wymyśliła przepis na sałatkę z wykorzystaniem fasolki, bogatej w witaminy i inne składniki odżywcze.
A oto autorski przepis Moniki:
  • fasolkę umyć, odciąć końce, ugotować. Odstawić do wystygnięcia. Pokroić w mniejsze kawałki.
  • pomidorki koktajlowe. Może być każdy inny rodzaj pomidorów, wystarczy je pokroić 
  • ser feta pokroić w kostkę
  • przygotować sos z następujących składników: sok z cytryny, musztarda, miód, oliwa z oliwek
  • pieprz do smaku
Monika miesza fasolkę i pomidory z sosem. Na wierzchu układa kostki sera. Dzięki temu sałatka wygląda efektownie a fasolka jest "czysta".
Na zdjęciu wszystkie składniki zostały wymieszane z sosem. Ten sposób bardzo mi odpowiada. Fasolka i pomidory otulone słoną nutą sera feta smakują wybornie. I to jest nie tylko moje zdanie.
Książkę E. Scotto - Zapomniane warzywa wynalazłyśmy w ulubionej bibliotece. Jest tam mnóstwo ciekawych przepisów. Niektóre chętnie przetestujemy.  Książka stanowiła deser po sałatce na drugie śniadanie, przygotowanej i serwowanej w...naszej bibliotece pewnego baaardzo upalnego, wakacyjnego dnia. 

piątek, 21 lipca 2017

Deser z kaszy jaglanej z czarną porzeczką

W kaszy jaglanej rozsmakowałam się już dawno...Przyrządzałam ją już w wersji na słodko i na słono, robiłam pierogi  i ciągle udoskonalam receptury bo uważam, że akurat ta kasza, choćby z racji swoich walorów odżywczych i zdrowotnych,  jest wdzięcznym elementem eksperymentów. Ostatnio, zdarzyło mi się popróbować ciasta z kaszy jaglanej z owocami. Było pyszne. Jak się dowiedziałam od Agnieszki, bo to za jej sprawą ten wyjątkowy deser rozpieszczał moje podniebienie, przepis zaczerpnęła z fajnego bloga:
 http://www.powiedzdietomnie.pl/2017/03/ciasto-kaszy-jaglanej-owocami.html
W oryginale jest to deser z wykorzystaniem ksylitolu, oleju kokosowego i prawdziwej wanilii. Z braku w mojej kuchni tak wyszukanych składników zastosowałam zwykły cukier, w ilościach śladowych (4 łyżeczki na 0,5 kg ugotowanej kaszy), cukier wanilinowy i olej rzepakowy (2-3 łyżki oleju), dodałam 2 jaja od szczęśliwych kur i sypnęłam 1 łyżeczkę proszku do pieczenia.  Wszystko razem zblendowałam. Przełożyłam do formy typu keksówka bo nie mogłam zlokalizować tortownicy. Posypałam czarnymi porzeczkami i wstawiłam na kilkanaście minut do piekarnika nagrzanego do 180 *C. Jak smakowało? - Ano tak...że zostało już  tylko zdjęcie...i wspomnienie niebiańskiego smaku.

piątek, 14 lipca 2017

Nie bądź wiśnia! Poczęstuj się!

Fot. B.C.
Wiśnie, z ekologicznego ogrodu państwa M. skusiły mnie do nadania im apetycznej oprawy. Ciasto testowałam już kilkakrotnie z różnymi owocami. Jak dotąd najlepsze było z borówkami, niezłe z czerwonymi porzeczkami. Próbowałam też z rabarbarem ale niespecjalnie byłam zadowolona. Teraz przyszedł czas na wiśnie. Ciasto wychodzi wilgotne, niezbyt słodkie...pyszne. Przygotowuje się je błyskawicznie. Jest to pomysł na szybki deser. Takie wyjście awaryjne. Zanim goście się na dobre rozsiądą ciasto już jest gotowe...

Składniki:
2 jaja
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki cukru
cukier waniliowy
0,5 szklanki oleju
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka owoców
cukier puder do oprószenia
Wykonanie:
Jaja zmiksować z mlekiem, dodać cukier i cukier waniliowy a następnie mąkę, proszek do pieczenia i olej. Wymieszać. Ciasto wylać do wyłożonej papierem do pieczenia formy typu keksówka. Na ciasto wysypać owoce. Piec około 30 min. w temperaturze 180 *C.

niedziela, 18 czerwca 2017

Na deser babeczki bananowo-czekoladowe

Fot. B.C.
Zupa z soczewicy według Moniki na stałe zagościła w moim domowym menu. W chłodne dni sprawdza się idealnie. Dzisiaj, po raz drugi już, testowałam rozpływające się w ustach babeczki czekoladowo-bananowe, również z przepisu, który podyktowała mi Monika.  Mówię Wam, rozkosz dla podniebienia. Gościom tez smakowały. Tak sobie myślę, że moja kuchnia zdecydowanie zyskuje nową jakość dzięki cennym wskazówkom Moniki.

A oto przepis na czekoladowo-bananowe babeczki lub jak ktoś woli mufinki
Składniki:
2 jaja
100 gram cukru trzcinowego
cukier waniliowy
3 dojrzałe banany
0,5 kostki masła
260 gram mąki pszennej tortowej lub gryczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
po pół tabliczki gorzkiej i mlecznej czekolady
Wykonanie:
  • masło rozpuścić w rondlu
  • banany obrać ze skórki i  rozgnieść widelcem na miazgę
  • czekoladę pokroić w kostkę
  • jaja, cukier i cukier waniliowy zmiksować na pianę, dodać rozgniecione banany i roztopione masło
  • wymieszać z mąką, proszkiem do pieczenia i czekoladą
  •  formę do mufinek  dobrze wysmarować masłem 
Masą wypełniać formę do 3/4 wysokości. Piec około 15-20 minut w temperaturze 160*C. Z porcji wychodzi od 12 do 18 babeczek.
Pięknie się prezentują ułożone na paterze i oprószone cukrem pudrem. Smakują obłędnie. Znikają błyskawicznie.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Zupa z soczewicy czyli Monika podpowiada

Fit. B.C.
Monika jest jak osobisty doradca smaków. Lubi eksperymentować z łączeniem produktów, jest zwolenniczką używania w kuchni świeżych ziół. Gdy potrzebuję inspiracji czy jakiejś odmiany w domowym menu Monika jest niezawodna.  Ostatnio zanotowałam jej przepis na zupę z soczewicy. Wykorzystała go dzisiaj moja córka przyrządzając tę zupę na obiad. Wszystkim bardzo smakowała. Gęsta, wyrazista w smaku, z wyczuwalnymi kawałkami soczewicy i pomidorów. Zniknęła błyskawicznie. Tym samym została wpisana do naszego domowego repertuaru zup.
 A oto przepis:
2 marchewki
2 cebule
2 ząbki czosnku
Pokroić i poddusić na oliwie, dodać liść laurowy. Dodać 1 litr wody, szczyptę  soli, 250 g soczewicy, uprzednio wypłukanej w zimnej wodzie, (Monika preferuje soczewicę zieloną, ja kupiłam czerwoną i taka została wykorzystana). Wszystko razem gotować około 30-40 minut. Następnie dodać puszkę pomidorów krojonych wraz z zalewą i 1 łyżkę koncentratu pomidorowego. Gotować jeszcze około 15 minut. Przyprawić zupę do smaku:  oregano, solą, pieprzem, papryką chili i przyprawą curry (Monika radzi zaopatrzyć się w tę z Lidla). Jeżeli ktoś lubi bardziej wyrazisty smak może dodać 1-2 łyżki octu winnego lub jabłkowego. Pogotować jeszcze chwilę tak aby soczewica była miękka.
Zupa jest prosta w przygotowaniu...wyjątkowa w smaku...Sprawdziłam! Sprawdźcie i Wy, mili czytelnicy!
Ps. Następnym razem będzie podana w postaci zupy krem z kleksem gęstej śmietany i listkiem oregano. Może też domowe grzanki by do niej pasowały? Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Może następnym razem się uda...

czwartek, 23 lutego 2017

Pączki

Fot. B.C.
Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, pysznych pączków nasmażyła... 
Dawno temu znalazłam przepis na pączki w jakiejś gazecie. Moje wcześniejsze, liczne próby z tymi, wyjątkowo opornymi słodkościami były opłakane. Dlatego bez większego entuzjazmu ale jednak postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę i wykorzystać kolejny przepis...obiecując sobie, że to już ostatni raz!
A oto on! Przepis na pączki doskonały! Zwłaszcza dla tych co wirtuozami w kuchni może nie są ale lubią czasem " w garnkach pomieszać"... jak ja! Pączki z tego przepisu udają się absolutnie zawsze i w dodatku sa pyszne! Dlatego raz do roku, w ramach pielęgnowania tradycji, smażę je...do czego zachęcam każdego.

Składniki:
0,5 kg mąki
4 dkg drożdźy
5 zółtek
8 dkg cukru (ja daję 5 dkg)
8 dkg masła
1 szklanka mleka
płaska łyżeczka soli
1 łyżka spirytusu
powidła
1 kg smalcu do smażenia + 1-2 łyżki spirytusu
Sposób wykonania:
Drożdże wymieszać z 1 łyżką cukru, łyżką maki i ciepłym mlekiem. Pozostawić do wyrośnięcia. Gdy rozczyn podrośnie, dodać żółtka, cukier, spirytus, mąkę i starannie połączyć. Chwilę wyrabiać ciasto. Już po chwili przestanie uporczywie przyklejać się do rąk i ścianek naczynia.  Dodać roztopione masło. Jeszcze raz dokładnie wyrobić ciasto i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Następnie formować pączki, nadziewając je ulubioną marmoladą, serem, czekoladą...według upodobań. Ja wycinam szklanką kółka, nakładam odrobinę marmolady, sklejam i pączek gotowy. Znowu poczekać aż pączki trochę wyrosną.  W garnku roztopić tłuszcz wraz ze spirytusem i do gorącego wkładać pączki. Smażyć z obu stron po 2-3 minuty, tak aby powstały złociste kule. Wyjmować łyżką cedzakową na ręcznik papierowy aby odsączyć z nadmiaru tłuszczu.
Posypać cukrem pudrem i wanilią lub polukrować.
Z tej porcji wychodzi 35 pączków

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Przyjemna zwyczajność z tartą pomarańczowo-jabłkową i delikatną nutą wanilii

Sobotnie popołudnie, pierwsze w tym roku wolne od obowiązków zawodowych. To chyba przychodzi z wiekiem, że człowiek zaczyna doceniać czas spędzony w domowym zaciszu na zwykłych, prozaicznych czynnościach. Naszło mnie na kulinarne eksperymenty. Chciałam żeby to było coś z pomarańczą...Tarta! Mój syn skwitował te moje zapędy jednym słowem nasączonym dezaprobatą: znowu? Niezrażona realizowałam swój plan...
Fot. B.C.
Nazwałam ją tartą pomarańczowo-jabłkową z delikatna nutą wanilii
Ciasto:
0,5 kostki masła
1 szklanka mąki
1 jajo
4 łyżeczki cukru pudru
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy
Wszystko razem zagniotłam. Schłodziłam w lodówce. Jak nie ma czasu na czekanie to spokojnie można ten krok pominąć. Sprawdziłam to i nie wydaje mi się żeby smak tarty na tej oszczędności czasu ucierpiał.
Ciastem wylepiłam formę do tarty. Upiekłam na jasnozłoty kolor. Ciasto jest cienkie więc pieczenie trwa kilka minut. Trzeba uważać żeby nie przedobrzyć i nie przypalić ciasta.
Krem waniliowy:
Budyń waniliowy ugotowałam według przepisu na opakowaniu. Jeszcze gorący wylałam na ciasto.
Masa jabłkowo-pomarańczowa
3-4 jabłka (najlepsze szare renety ale mogą być inne niezbyt słodkie) obrałam ze skórki, starłam na tarce o grubych oczkach
2 pomarańcze, obrałam ze skórki i pokroiłam w kostkę
1 łyżka masła lub 50 ml wody
galaretka pomarańczowa
Jabłka i pomarańcze uprażyłam w rondlu na maśle i odrobinie wody (Cała operacja trwała ok. 10 min. na wolnym ogniu). Wsypałam suchą galaretkę. Mieszałam aż się rozpuścła.
Tak przygotowaną masę wyłożyłam na krem waniliowy.
Całość zalałam  galaretką pomarańczową, rozpuszczoną w 1,5 szklanki wrzątku.  Oczywiście uprzednio wystudzoną i lekko tężejącą.
Gotową tartę wstawiłam do lodówki.
Moim zdaniem powstał fantastyczny deser, lekki, mało słodki...i efektowny.
       Przyjemność eksperymentowania w kuchni to tylko jedna strona medalu. W trakcie przygotowywania tarty okazało się, że w domowych zasobach nie ma wanilii...ani cukru waniliowego. Cóż robić? Biec do sklepu jakoś mi się nie chciało. Pobiegłam więc, do sąsiadów. Kiedyś to było naturalne, że gospodynie wspierały się wzajemnie w takich sytuacjach. Była to doskonała forma podtrzymywania sąsiedzkich relacji i jednocześnie okazja do spotkania i rozmowy. Dzisiaj ta forma kontaktów już prawie całkowicie zanikła. A szkoda! Łatwiej jest nam korzystać z FB czy innych portali społecznościowych niż rozmawiać patrząc w oczy.



piątek, 6 stycznia 2017

Tarta czyli pomysł na...

Ostatni, z trudem uratowany, kawałek tarty...
W kawiarence, w której pracuje moja przyjaciółka, od niedawna serwują zapiekankę z kurczakiem, suszonymi pomidorami i serem feta...Wszystko zapieczone pod żółtym serem. Jest to tak pyszne, że czasem gdy głód mnie dopada w pracy - zamawiam! A ponieważ od lata jestem wielbicielką tart to zachciało mi się smak suszonych pomidorów, kurczaka i sera zamknąć w formie do tarty. Dotychczas eksperymentowałam z tartami na słodko. Teraz przyszedł czas na zmianę smaków. Jak na zawołanie na jednym z ulubionych blogów o gotowaniu pojawił się przepis: http://www.krolestwogarow.pl/2016/12/tarta-z-suszonymi-pomidorami.html
Skorzystałam z podanego tam przepisu na ciasto. Rewelacyjnie kruche...niemal doskonałe.
Nadzienie spreparowałam takie oto:
- pierś kurczaka pokroiłam w kostkę i usmażyłam na niewielkiej ilości oleju w przyprawie do złocistego kurczaka
- pomidory pokroiłam w paski
- ser feta w kostkę (1/2 opakowania)
Ułożyłam tak przygotowane składniki na podpieczonym wcześniej cieście, posypałam żółtym serem,  startym na tarce o grubych oczkach i wstawiłam do piekarnika żeby ser się rozpuścił.
Podałam z domowym pomidorowym "sosem do wszystkiego", przygotowanym jesienią w sezonie pomidorowo-paprykowym. Mniam...Na dowód mam tylko zdjęcie ostatniego kawałka...(bez sosu).

niedziela, 2 października 2016

Gdy świat pachnie szarlotką...

U babci jest słodko...świat pachnie szarlotką... Tę piosenkę śpiewały i chyba nadal śpiewają kolejne pokolenia przedszkolaków i dzieciaków w szkole. Gdy zbliża się Dzień Babci ta piosenka na bank znalazłaby się na pierwszym miejscu szkolno-przedszkolnych list przebojów... gdyby takie listy w ogóle były, rzecz jasna! Ilekroć wracam do domu po dłuższej nieobecności już od progu wita mnie...niebiański zapach świeżo upieczonej szarlotki. To taki rodzinny rytuał radości  z odwiedzin kogoś bliskiego. Piecze ją moja Mama albo ja, gdy to moje dzieci wracają do domu. Szarlotka to też wspomnienie z czasów szkolnych. Mama Ewki była uwielbiana przez koleżanki córki właśnie za nadzwyczajną umiejętność wyczarowywania na poczekaniu czegoś pysznego. A że nasze lata szkolne przypadły na czas świecących pustkami półek sklepowych gdy każdą rzecz trzeba było "wystać" w kilometrowej kolejce, nasze uwielbienie było tym większe i tym bardziej zrozumiałe!  Wtedy Pani E. wymyśliła szarlotkę, którą długo, długo później nazwałam kryzysową. Minimum składników, a raczej takie które w domowej spiżarni czy w ogrodzie na wsi  po prostu były: mąka, cukier, margaryna, jabłka... No to do roboty!
Zaczynamy od zagniatania ciasta.
Wszystkie składniki, oprócz jabłek, wyłożyć na stolnicę: margarynę posiekać nożem, wsypać mąkę, proszek do pieczenia, cukier kryształ i waniliowy, dodać smalec, śmietanę, jaja i ...zagnieść ciasto. Podzielić je na dwie części: 1/3 włożyć do zamrażarki a resztą wylepić dużą blaszkę, uprzednio natłuszczoną i oprószoną mąką.
Uwagi na marginesie: żółtka dobrze jest oddzielić od białek. Z tych ostatnich ubić pianę, dodać do składników ciasta i dopiero zagnieść. Ja tego nie robię bo jestem zbyt leniwa, dodaję całe jaja i po sprawie. Z podanych składników powstaje duża blacha szarlotki.
Gdy część ciasta marznie w zamrażarce można zabrać się za obieranie jabłek i  ścieranie ich na tarce o grubych oczkach. To moment, który bardzo lubię...spod noża opadają długie spirale jabłkowych skórek a w głowie układają się spirale myśli...przyjemnych, o tym jak o tej porze roku w Bieszczadach musi być przepięknie, że na Zamku Lubelskim właśnie otworzono wystawę "Malarze Normandii  Monet, Renoir, Corot i inni", i kto chciałby się tam wybrać ze mną?  Gdy jabłka są zbyt soczyste można odcisnąć nadmiar soku. Ciasto posypuję bułką tartą żeby nie rozmiękało od jabłkowego soku i dopiero wtedy wykładam starte jabłka. Można je posypać cynamonem lub cukrem waniliowym, w zależności od upodobań. Następnie na jabłka ścieram zmrożoną resztę ciasta tak żeby powstała efektowna "drapana" przykrywka. Czasem jednak ciasto jest oporne i nie chce się poddać tarce wtedy urywam palcami małe  kawałki i układam na jabłkach. Po tych wszystkich zabiegach nie pozostaje nic innego jak wstawić ciasto do piekarnika i upiec. Ja piekę około 30-40 min w temperaturze 160 *C z termoobiegiem. Po upieczeniu jeszcze chwilę trzymam szarlotkę  w piekarniku z otwartymi drzwiczkami. Na koniec posypuję cukrem pudrem i ...oddaję do spałaszowania! Oczywiście szarlotka w moim wykonaniu nie dorównuje smakiem tej, którą wieki temu piekła dla nas Mama Ewki ale i tak wszyscy ją uwielbiają.



czwartek, 8 września 2016

Jeżynowy zawrót głowy

Fot. B.C.
Wieki temu pani Marysia przyniosła do pracy michę jeżyn. Były pyszne. Zachwycałam się ich smakiem na tyle skutecznie, że wkrótce mąż Marysi, pan Roman podarował mi sadzonkę jeżyny do posadzenia w moim ogrodzie. Do dziś bezkolcowa odmiana zachęca do smakowania granatowych owoców wprost z krzaka...Dojrzałe owoce są aromatyczne, słodkie i soczyste. Uwielbiam naleśniki z jeżynami, polane jogurtem naturalnym i posypane cukrem...Moja córka natomiast robi coś w rodzaju sosu jeżynowego, właśnie do naleśników. Miksuje owoce z odrobiną cukru i jogurtem albo śmietaną. Też pyszne ale naleśniki z całymi owocami prezentują się bardziej efektownie. Jeżyny to też niezły surowiec do wytwarzania soków.
A ostatnio przygotowywałyśmy z córką tartę z jeżynami i budyniem.  
A oto przepis na tartę z jeżynami i budyniem:
Ciasto klasyczne według kuchennewariacje.pl
150 g. masła
300 g. maki
1 jajo
50 g cukru pudru
1 łyżka śmietany
szczypta soli
Z podanych składników zagnieść ciasto. Schłodzić w lodówce (około pół godziny) , wylepić formę do tarty i upiec.
Przygotować masę budyniową: 2 budynie śmietankowe lub waniliowe ugotować w 800 ml mleka czyli mniej niż w przepisie na opakowaniu.
Ciasto posmarowałyśmy dżemem porzeczkowym bo taką miałyśmy fantazję ale nie jest to konieczne. Następnie wyłożyłyśmy gorący budyń. Córka zajęła się układaniem na budyniu owocowej kompozycji z jeżyn i malin. Wszystko zalane zostało tężejącą galaretką i wstawione do lodówki.
Tarta najlepiej smakowała następnego dnia...
Jako dowód zostało tylko zdjęcie.