![]() |
| Rodzinna aranżacja...Fot. K.C. |
Przystanek "czterdziestka" nie wziął się znikąd. Delektuję się swoją 40-tką, cieszę dojrzałością, świadomością atutów i zalet, możliwością spełniania marzeń. Piszę ten blog bo pisanie jest dla mnie jak oddychanie. Będzie w nim o codzienności, zwyczajnie pięknej, o radości czerpanej z drobiazgów, o przeczytanych książkach, o podróżach, o odkrywaniu nowych smaków, miejsc, wrażeń...To jest jak poemat na cześć najpiękniejszego okresu w życiu...
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 25 marca 2016
niedziela, 13 marca 2016
Kasza jaglana. Drobna rzecz a ile możliwości?!
![]() |
| Kasza jaglana na sypko. Fot. B.C. |
Uwagi na marginesie: mięsko drobiowe zdecydowanie lepiej komponowałoby się z delikatnością smaku kaszy jaglanej...Tak myślę!
sobota, 12 marca 2016
Latte fiołek
![]() |
| Latte fiołek. Fot. JP |
Za to w wirtualnej przestrzeni znalazłam bloga: http://katerina2804.blogspot.com/2013/04/syrop-fiokowy.html a w nim recepturę przyrządzania syropu fiołkowego. I teraz z niecierpliwością czekam aż zakwitną fiołki!
niedziela, 6 marca 2016
Gdzie Ci mężczyźni...?
Od samego rana w mojej głowie rozbrzmiewa piosenka sprzed lat ale jakby ciągle aktualna...Śpiewała ją niezapomniana Danuta Rinn...
Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?
Wczoraj uczestniczyłam w takim, nieco wcześniej urządzonym, święcie kobiet. Sobotnie popołudnie to dobry czas na świętowanie, na małą nagrodę za cały tydzień pracy. Jak się dobrze poszuka to możliwości ku temu jest na prawdę całkiem sporo, również takich które nie wymagają posiadania szeleszczących "drobnych" w kieszeni. Wydarzenie w Centrum Kultury gdzieś na Lubelszczyźnie, pomyślane jako swoista podróż w czasie do: sukienek w grochy, rajstop i goździków, które obowiązkowo otrzymywały kobiety 8 marca w dniu swojego święta, do octu, musztardy i pasztetowej na półkach sklepowych, do szarości wokół...Podróż bardzo zabawna bo obserwowana z perspektywy czasu, wykreowana na potrzeby chwili. Ale, ale...zagalopowałam się...
Nie o realiach PRL-u rzecz miała być ale o mężczyznach! Uderza mnie to i zastanawia mocno już od dawna...Okazja i możliwość sama pcha się w ręce, ogłoszenia i plakaty aż biją po oczach! Żona czy przyjaciółka mimochodem wspomina o: koncercie, spotkaniu, wydarzeniu, święcie w miejscowym domu kultury, bibliotece, muzeum, kawiarni...Wstęp wolny, atrakcje zapewnione, łącznie z kawą i ciastkiem...Tylko korzystać! A mężczyzna jeden, drugi, dziesiąty - nic! Zero reakcji! Jakby ogłuchł? Jakby stracił umiejętność rozumienia słów? Zastanawiające! Dlaczego? Dlaczego gdy jest okazja sprawić tej drugiej połowie radość, pobyć z nią w innych niż domowe okolicznościach, może też spotkać z przyjaciółmi, "liznąć nieco kultury". Przy okazji samemu się rozerwać i jeszcze, co zapewne dla wielu nie jest bez znaczenia, nie uszczuplając przy tym prawie w ogóle zasobów portfela... Dlaczego ów Pan X, Y czy Z nie chce takiej okazji uchwycić, wręcz wykorzystać, zyskując sporo w zamian? Próbowałam podpytywać znajomych mężczyzn...to co mówią to, moim zdaniem, zwykłe wykręty. Argument o braku środków odpada na starcie bo sporo wydarzeń jest bezpłatnych. Brak czasu też mnie nie przekonuje bo jeżeli w sobotnie popołudnie czy w niedzielę nie ma czasu na pielęgnowanie relacji to znaczy, że nie ma go w ogóle, a to już jest przykra konkluzja i pierwszy krok do...wiadomo! Cóż, zagadka pozostaje zagadką a ja jak nie rozumiałam tak nie rozumiem nadal!
Uwagi na marginesie: moje dociekania nie wykluczają istnienia mężczyzn...takich prawdziwych...mmm...! Oni są! W mniejszości co prawda ale są!!!!
Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?
Wczoraj uczestniczyłam w takim, nieco wcześniej urządzonym, święcie kobiet. Sobotnie popołudnie to dobry czas na świętowanie, na małą nagrodę za cały tydzień pracy. Jak się dobrze poszuka to możliwości ku temu jest na prawdę całkiem sporo, również takich które nie wymagają posiadania szeleszczących "drobnych" w kieszeni. Wydarzenie w Centrum Kultury gdzieś na Lubelszczyźnie, pomyślane jako swoista podróż w czasie do: sukienek w grochy, rajstop i goździków, które obowiązkowo otrzymywały kobiety 8 marca w dniu swojego święta, do octu, musztardy i pasztetowej na półkach sklepowych, do szarości wokół...Podróż bardzo zabawna bo obserwowana z perspektywy czasu, wykreowana na potrzeby chwili. Ale, ale...zagalopowałam się...
Nie o realiach PRL-u rzecz miała być ale o mężczyznach! Uderza mnie to i zastanawia mocno już od dawna...Okazja i możliwość sama pcha się w ręce, ogłoszenia i plakaty aż biją po oczach! Żona czy przyjaciółka mimochodem wspomina o: koncercie, spotkaniu, wydarzeniu, święcie w miejscowym domu kultury, bibliotece, muzeum, kawiarni...Wstęp wolny, atrakcje zapewnione, łącznie z kawą i ciastkiem...Tylko korzystać! A mężczyzna jeden, drugi, dziesiąty - nic! Zero reakcji! Jakby ogłuchł? Jakby stracił umiejętność rozumienia słów? Zastanawiające! Dlaczego? Dlaczego gdy jest okazja sprawić tej drugiej połowie radość, pobyć z nią w innych niż domowe okolicznościach, może też spotkać z przyjaciółmi, "liznąć nieco kultury". Przy okazji samemu się rozerwać i jeszcze, co zapewne dla wielu nie jest bez znaczenia, nie uszczuplając przy tym prawie w ogóle zasobów portfela... Dlaczego ów Pan X, Y czy Z nie chce takiej okazji uchwycić, wręcz wykorzystać, zyskując sporo w zamian? Próbowałam podpytywać znajomych mężczyzn...to co mówią to, moim zdaniem, zwykłe wykręty. Argument o braku środków odpada na starcie bo sporo wydarzeń jest bezpłatnych. Brak czasu też mnie nie przekonuje bo jeżeli w sobotnie popołudnie czy w niedzielę nie ma czasu na pielęgnowanie relacji to znaczy, że nie ma go w ogóle, a to już jest przykra konkluzja i pierwszy krok do...wiadomo! Cóż, zagadka pozostaje zagadką a ja jak nie rozumiałam tak nie rozumiem nadal!
Uwagi na marginesie: moje dociekania nie wykluczają istnienia mężczyzn...takich prawdziwych...mmm...! Oni są! W mniejszości co prawda ale są!!!!
sobota, 27 lutego 2016
Próbki pseudo literackie czyli rzecz o gburach, serze tradycyjnym, serniku jak marzenie i śniadaniu do łóżka!
![]() |
| Fot. B.C. |
- Pogięło cię! Śniadanie do łóżka? - Wszędzie okruchy, pościel pozalewana kawą! To nie dla mnie!
- Proszę...szepnęła nieśmiało...
- To jest jakaś totalnie przereklamowana romantyczna bzdura. Nie zgadzam się! - wykrzykiwał biegając po pokoju.
- I
tak oto czar prysł! - powiedziała bardziej do siebie niż do
niego i zanurkowała pod kołdrę. Nie chciała dłużej patrzeć na
faceta, który nie ma za grosz wyczucia sytuacji! Żeby robić taką
aferę z powodu śniadania? Mógł po prostu powiedzieć, że mu się nie chce albo że jest kulinarnie niepełnosprawny!
Zrozumiałaby i sama przygotowała śniadanie dla nich dwojga, a
tak? Szkoda gadać...
Odetchnęła z ulgą gdy usłyszała zdawkowe: „muszę lecieć!" i
nic nie znaczące „zadzwonię”. Wcale nie chciała żeby
dzwonił. Owszem było jej przykro...ale...Wyskoczyła z łóżka
fałszując słynne ”...facet to świnia...” (przebój zespołu Big Cyc). Głosu to ona
zupełnie nie ma. No i co z tego. Ma za to mnóstwo innych zalet.
Potrafi na przykład upiec najlepszy na świecie sernik z truskawkami. Tajemnica
tkwi w głównym składniku jakim jest ser, koniecznie od cioci
Mieczysławy, Janki albo Wiesi. Chociaż mistrzynią w przyrządzaniu
sera metodą tradycyjną jest Mieczysława. Kobieta nowoczesna.
Prekursorka sztuki gotowania w niewielkiej wsi na Lubelszczyźnie.
Gar mleka ogrzewa się na kuchni, nie za długo bo wtedy ser będzie
zbyt suchy, nie za krótko też bo wtedy zamiast sera wyjdzie mało
apetyczna breja. Tu potrzebne jest wyczucie. To wielka sztuka,
odchodząca w zapomnienie wraz z ludźmi, niestety... Dość, że
takiej pokusie jak jej sernik z ciocinego sera nikt nie jest się w
stanie oprzeć! Może w lodówce jest jeszcze kawałek, pomyślała z nadzieją.
Może ten gbur, który właśnie zatrzasnął za sobą drzwi nie
zeżarł wszystkiego. Zaparzyła kawę w ulubionym kubku,
usiadła w ulubionym fotelu w pozie zupełnie nie pasującej do
statecznej "czterdziestki". Mieszanina smaków, kawy i niebiańskiego wręcz
sernika, podziałała kojąco. Gdzieś
przecież musi by ten
konkretny KTOŚ tylko dla niej...mężczyzna z klasą i wyczuciem, który potrafi dbać o swoją kobietę, pozytywnie zaskakiwać i okazywać uczucia!
Uwagi na marginesie: W kwestii sera i sernika rzecz jest w 100 procentach autentyczna, co do gbura wspomnianego co to zupełnie nie ma wyczucia, rzecz jest na szczęście tylko fikcją i nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Z czego, rzecz jasna, ogromnie się cieszę. A ten konkretny KTOŚ, głęboko wierzę, że istnieje na prawdę a nie jest li tylko wytworem mojej wyobraźni.
piątek, 19 lutego 2016
Literacko, domowo, smacznie...
![]() | ||
| Pierogi z farszem jarmużowo-serowym. Fot. B.C. |
Pierogowa opowieść Mamy
"Rozmroziłam jarmuż, poddusiłam go na maśle z dodatkiem śmietany, doprawiłam do smaku solą, pieprzem i drobno posiekanym czosnkiem. Wystudziłam. Dodałam pokruszony biały ser, prawdziwy, wiejski, od Mietki. No i ulepiłam pierogi". I pomyśleć, że to takie proste danie, te pierogi!
Postać cioci Mietki, siostry mojej Mamy i serów przez nią wyrabianych również zasługuje na odrębny post. Może następnym razem zamieszczę opowiadanie, z wątkiem ciocinego sera, które napisałam dawno temu...
![]() |
| Jarmuż |
A książki Katarzyny Enerlich z cyklu "Prowincja" po prostu warto przeczytać...Gorąco polecam!
W tej książce, podobnie jak w całym cyklu, jest mnóstwo inspiracji kulinarnych, gotowych pomysłów na proste i smaczne dania, z wykorzystaniem tego co rośnie w ogrodzie. Miedzy innymi są tu wspominane już pyszne pierogi z jarmużem.
Czytam tę książkę i zastanawiam się czy nie traktuję źle mojego ogrodowego jarmużu? Mam zwyczaj kroić liście na paski, uprzednio usuwając ich twarde nerwy, a następnie blanszować we wrzątku i dopiero wtedy poddawać dalszym torturom typu duszenie, mrożenie...
piątek, 12 lutego 2016
Notatki z podróży - Busko Zdrój
![]() |
| Busko Zdrój, ul. 1-go Maja 23 |
![]() |
| Wykwintny płatek smakowy. Fot. B.C. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









