Od wczoraj wiem o istnieniu wyjątkowo apetycznego i klimatycznego miejsca. Właśnie tam...w toalecie...obok lustra jest taki krzepiący obrazek z treścią, jak w tytule postu. Moją twarz od razu rozjaśnił uśmiech a dobry humor nie opuszcza mnie do dzisiaj...To było zanim złożyliśmy zamówienie. Potem było...jeszcze lepiej. Właściciel i kucharz w jednej osobie, nie dość że okazał się przesympatycznym gawędziarzem to jeszcze pasjonatem, który nie gotuje ale bawi się przyrządzaniem potraw... Zupa krem z młodych warzyw, z paskami marynowanej kalarepy. Smak podkreślony ostrością chili...jeszcze czuję na podniebieniu. Na drugie danie podano udko kurczaka w warzywach "muśnięte" płatkami róż...Ach! To był zwykły lunch a wychodziliśmy rozsmakowani...Wkrótce znowu się spotkamy tam gdzie można podejrzeć jak powstaje smak...Gdzie jest takie miejsce? W Lublinie, przy ul. Chopina 8. Restauracja "Od kuchni". Sprawdźcie koniecznie i podzielcie się wrażeniami.
Przystanek "czterdziestka" nie wziął się znikąd. Delektuję się swoją 40-tką, cieszę dojrzałością, świadomością atutów i zalet, możliwością spełniania marzeń. Piszę ten blog bo pisanie jest dla mnie jak oddychanie. Będzie w nim o codzienności, zwyczajnie pięknej, o radości czerpanej z drobiazgów, o przeczytanych książkach, o podróżach, o odkrywaniu nowych smaków, miejsc, wrażeń...To jest jak poemat na cześć najpiękniejszego okresu w życiu...
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 14 maja 2015
Codziennie budzę się piękniejsza ale dzisiaj to już przesadziłam!
Od wczoraj wiem o istnieniu wyjątkowo apetycznego i klimatycznego miejsca. Właśnie tam...w toalecie...obok lustra jest taki krzepiący obrazek z treścią, jak w tytule postu. Moją twarz od razu rozjaśnił uśmiech a dobry humor nie opuszcza mnie do dzisiaj...To było zanim złożyliśmy zamówienie. Potem było...jeszcze lepiej. Właściciel i kucharz w jednej osobie, nie dość że okazał się przesympatycznym gawędziarzem to jeszcze pasjonatem, który nie gotuje ale bawi się przyrządzaniem potraw... Zupa krem z młodych warzyw, z paskami marynowanej kalarepy. Smak podkreślony ostrością chili...jeszcze czuję na podniebieniu. Na drugie danie podano udko kurczaka w warzywach "muśnięte" płatkami róż...Ach! To był zwykły lunch a wychodziliśmy rozsmakowani...Wkrótce znowu się spotkamy tam gdzie można podejrzeć jak powstaje smak...Gdzie jest takie miejsce? W Lublinie, przy ul. Chopina 8. Restauracja "Od kuchni". Sprawdźcie koniecznie i podzielcie się wrażeniami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz