![]() |
https://miedzy-slowami.com.pl/ |
- Poczekajmy jeszcze na Kamilę. Już tu powinna być. - Piotr nie dał po sobie poznać, że jest zaskoczony. - Jak gdyby nigdy nic złożył zamówienie dla całej trójki. Kamila wpadła do kawiarni zdyszana, w rozpiętej kurtce, z torebką, którą razem kupili. Pomachała im z daleka. Piotr, jak przystało na dżentelmena, wyszedł jej na spotkanie. Dziewczyna wyściskała go serdecznie. Podobało mu się to. Lubił jej spontaniczność, otwartość i taką naturalność. Ona, jako jedna z niewielu znanych mu dziewczyn niczego nie udawała, nie grała kogoś kim nie jest, nie wdzięczyła się do facetów. Zresztą, nie musiała, to mężczyźni wdzięczyli się do niej, ale ona zdawała się tego nie zauważać. Nawet teraz kątem oka zarejestrował jak młody chłopak stojący przy kontuarze wgapia się bezczelnie w Kamilę. Odebrał od niej kurtkę i powiesił na wieszaku. Dziewczyny padły sobie w ramiona. Kelnerka przyniosła zamówienie. - O! Skąd wiedzieliście, że marzę o szarlotce? A obiecywałam sobie cukrowy detoks! Ech, jestem kobietą upadłą. Biada mi! - Kpiła z siebie Kamila. Dzięki Justynka, że wyciągnęłaś mnie z domu. Dobrze się znowu spotkać. Planowałam co prawda spędzić ten wieczór w swoim własnym towarzystwie ale spotkania z wami nie mogłam sobie odmówić. W końcu łączy nas tak wiele! - O tak, zawtórowała jej Justyna. Łączą nas czerwone buty Piotra, twoja torebka, lody, kawa i szarlotka! O przepraszam , wnoszę sprostowanie, buty niestety nie są moje. - Jak to? - oburzyły się jednocześnie. To czyje? Gadaj natychmiast! - Dobrze, już dobrze, Piotr podniósł ręce w geście kapitulacji. Buty należą do Przemka, mojego przyjaciela z piaskownicy. - To dlaczego nie ma go tutaj z nami. Przecież to dzięki niemu, a raczej jego butom wpadliśmy na siebie - zapytała Justyna. No właśnie, zawtórowała jej Kamila, gdzie jest Przemek i dlaczego jeszcze go nie poznałyśmy? - Nie wyraziłyście takiej chęci- odpowiedział Piotr. Ale teraz wyrażamy! Czyli mam w trybie natychmiastowym ściągnąć tutaj właściciela czerwonych butów? - No popatrz Kamila jaki ten Piotruś bystry. Dobrze, że rzuciłaś w niego tym lodem. Wyraźnie dobrze mu to zrobiło. - W sumie, co mi zależy, analizował w duchu Piotr. Przemo aktualnie lizał rany po rozstaniu z piękną panią doktor. Przyda mu się odskocznia od niewesołych myśli. - Halo, tu ziemia do Piotra! - Kamila dała mu lekkiego kuksańca w bok. - Spokojnie, drogie panie, po co te nerwy? - Przemek zaraz tu wparuje. - Jasne, ściągniesz go tutaj siłą własnych myśli - wyraźnie z niego kpiły. Piotr przyłożył telefon do ucha. - Halo, Przemo! - za 15 minut widzimy się w "Między słowami". - Po co? przecież widzieliśmy się nie dalej jak wczoraj. - niezbyt grzecznie odpowiedział Przemek. - Nie gadaj tyle bo czas ucieka, zostało ci jeszcze 14 minut. Tylko ubierz się jak człowiek - dodał jeszcze Piotr i rozłączył się.
Ciąg dalszy, oczywiście, nastąpi...
Ciąg dalszy, oczywiście, nastąpi :D Tylko dlaczego tyle trzeba czekać? No, dlaczego?!
OdpowiedzUsuńWiesz jak to jest. Wena bywa kapryśna
OdpowiedzUsuń